Wiosenna zabawa płetwonurków „Skorpeny”

Ponad 250 nurków nie zważając na zimną wodę przywitało wiosnę w rzece podczas 16. Wiosennego Skorpenowego Spływu Łyną.

Wiosenny Skorpenowy Spływ Łyną to największa impreza nurkowa w Polsce. Z nurkowaniem jednak ma niewiele wspólnego, za to z dobrą zabawą łączy go wszystko, bo nie chodzi w nim o wynik. Spływ odbywa się na przywitanie wiosny. Nurkowie płyną wpław Łyną od mostu na ul. Tuwima do parku przy Starym Mieście i wychodzą z wody za mostem św. Jana. Dystans wynosi ok. 4 km. Ważne jest w nim przebranie. Za to właśnie są nagrody. Dlatego w tegorocznym spływie popłynęły m.in. kury, Hawajki, Wiking, rycerz, miś i różne inne dziwolągi.

W tegorocznym spływie, który odbył się 23 marca uczestniczyło ponad 250 osób. Płynęli w nim członkowie uniwersyteckiego klubu nurków ”Skorpena”, ale także przybysze z całej Polski, np. Warszawy, Płocka, Opola. Jak zwykle przyjechali nurkowie z Kaliningradu, z zaprzyjaźnionego ze „Skorpeną” klubu „Demersus”. Był z nimi człowiek z Moskwy. Tak więc wieść o olsztyńskiej zabawie dotrze i do stolicy Rosji. Nie wiadomo, ile lat miał najstarszy zawodnik, ale najmłodszym był Kuba Szawerdak z Olsztyna, który w sierpniu skończy już 10 lat. Do udziału w spływie namówił go tata - Grzegorz.

- To był mój pierwszy spływ. Trochę się bałem na początku, ale było bardzo fajnie. Było mi zimno, ale wytrzymałem. W przyszłym roku też będę chciał płynąc – zapewnia.

Kuba płynął w tzw. mokrej piance, czyli takim skafandrze, który przemaka. W wodzie o temperaturze 2 st. C. to jest wyczyn.

Wśród uczestników spływu nie brakowało kobiet. Jedna z nich to Katarzyna Filipska z Wilczyn w pow. konińskim. Katarzyna jest strażakiem. Należy do Ochotniczej Straży Pożarnej w Wilczynach.

- O spływie dowiedziałam się od swoich kolegów z OSP Opoczno, którzy już w nim pływali. Postanowiłam też wziąć w nim udział. To świetna zabawa, pełno tu fajnych ludzi, panuje sympatyczny klimat. Spodobało mi się i za rok też popłynę – zapewnia Katarzyna.

Marek Popis z Tomaszkowa jest członkiem klubu „Skorpena”. Na 16 spływów nie był na 2-3.

- Co mnie do nich ciągnie? Ludzie, pozytywnie nastwieni do życia i innych ludzi. Dzięki temu fajnie się bawimy – mówi.

Pierwszy na mecie zameldował się Jacek Gawryszewski (54 l.), także skorpenowiec i także weteran spływów. 12 razy w ten sposób witał wiosnę. Jest byłym olsztyniakiem mieszkającym obecnie w Warszawie.

- Przyjechałem specjalnie na ten spływ i zaraz wracam do Warszawy do pracy. Lubię taką zabawę i taką atmosferę. To, że przypłynąłem pierwszy to czysty przypadek – informuje.

Przepłynięcie 4 km w wodzie o temp. 2 st. C. zajęło mu 1 godzinę. Nie dostał za to nagrody, bo te były za przebrania. Pierwszą nagrodę otrzymała Kamila Dobrońska ze Szczytna, świeżo upieczona absolwentka gospodarki przestrzennej i wyceny nieruchomości na UWM, członkini „Skorpeny”. Przebrała się za Darth Maula z „Gwiezdnych wojen”. Moczyła się w Łynie 5. raz.

- Fajna atmosfera, fajni ludzie. Grzała mnie ciemna moc – żartuje Kamila.

Drugą nagrodę dostała damska ekipa przebrana za kury, a trzecią - mężczyzna w damskim stroju kąpielowym.

Spływ na długo zapamięta jego organizatorka - Emilia Glazer, prezes „Skorpeny” Emilia źle zapięła skafander i przez cały spływ lała się do niego zimna woda. Na metę przypłynęła, więc skostniała i długo nie mogła dojść do siebie.

Nurków witały ciepło tłumy olsztyniaków oraz Uniwersytecka Orkiestra Dęta, Zespół Pieśni i Tańca „Kortowo”, studencki Teatr „Kloszart” oraz grupa Tańca nowoczesnego: „Endorfina”. Dla tych, którzy płynęli „Skorpena” zabezpieczyła na rozgrzewkę grochówkę.

lek

w kategorii