Prezydent może wszystko … obiecać

dr Karolina Tybuchowska-Hartlińska
Idealny prezydent Polski powinien być mężczyzną w średnim wieku, żonaty, mieć dzieci, powinien być wierzący i mieć ustabilizowaną sytuację majątkową Powinien być wykształcony, medialny, z nieposzlakowaną opinią. Tak prezydenta widzą Polacy w badaniach opinii publicznej.

Rozmawiamy z dr. Karolina Tybuchowską-Hartlińską z Instytutu Nauk Politycznych na Wydziale Nauk Społecznych, specjalistką zajmującą się m.in. wyborami.

- Czym charakteryzują się wybory prezydenckie?

- To wybory wybitnie personalne, bo głosuje się zawsze na konkretnego człowieka, za którym może stać oczywiście zaplecze partyjne, ale to osoba-kandydat odgrywa tu kluczowe znaczenie. Warto również zauważyć, że wybory prezydenckie w Polsce charakteryzują się największym zainteresowaniem obywateli, czego wyrazem jest duża frekwencja wyborcza.

- Dlaczego?

- Dlatego, że chodzi o bardzo prestiżowe stanowisko w państwie. A poza tym są one stosunkowo łatwe dla wyborcy. Jest tylko jedna alfabetyczna lista kandydatów, nie ma książeczek i wybiera się tylko jedną osobę. Ukształtowany w Polsce system parlamentarno-gabinetow z wybieranym w bezpośrednich wyborach prezydentem jest rozwiązaniem niekonwencjonalnym. Taka legitymizacja jest charakterystyczna dla systemów prezydenckich i półprezydenckich i sytuuje głowę państwa na szczególnej pozycji. Uprawnienia prezydenta w Polsce skupione są wokół prerogatywy wynikających z konstytucji i są dość okrojone. Co prawda, prezydent powołuje premiera, ale z ugrupowania, które zdobyło większość w Sejmie. Powołuje ministrów, ale na wniosek premiera. Może wygłaszać orędzia w Sejmie, ale nie są one przedmiotem sejmowej dyskusji. Jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ale w czasie pokoju, bo w czasie wojny na ich czele staje naczelny dowódca. Jest przedstawicielem Polski w kontaktach międzynarodowych, ale nie prowadzi polityki zagranicznej. Ma prawo zgłaszać Sejmowi projekty własnych ustaw, ale to Sejm potem o nich decyduje. Zatwierdza ustawy sejmowe, a w razie wątpliwości może je zawetować. Sejm jednak ma prawo odrzucić veto prezydenta i przyjąć zawetowaną ustawę. Tak więc kompetencje prezydenta są w naszym kraju bardzo ograniczone. Prezydent sam polityki nie prowadzi. Jest wizytówką kraju. Może realizować politykę rządu lub ja wspierać, identyfikować się z rządząca partii lub nie. Tu nie ma sztywnych reguł. Wszystko zależy od wcześniejszych umów.

- Co zatem może obiecywać ludziom kandydat na prezydenta w kampanii wyborczej?

- Obiecać może wszystko. Bo, jak wspomniałam, ma prawo do inicjatywy ustawodawczej. Czy jego obietnice zostaną zrealizowane - to już zależy nie od niego tylko od Sejmu i Senatu. Prezydent sam nie uchwala ustaw. Jest ogniwem procesu legislacyjnego. Może tylko tryb legislacyjny jakieś ustawy przyspieszyć, opóźnić lub zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie jej zgodności z Konstytucją. Jest to tak zwany wniosek „prewencyjny”. Wejście w życie ustawy zależy wtedy od treści wyroku wydanego przez Trybunał. Prezydent, jeśli chce zrealizować obietnice wyborcze - to powinien współpracować z rządem.

- Zatem, który prezydent jest lepszy partyjny czy bezpartyjny?

- Prezydent jest prezydentem wszystkich Polaków. Powinien się cieszyć dużym poparciem społecznym. Kandydat bezpartyjny musi mieć charyzmę, aby zyskać zaufanie i poparcie wyborców. W najnowszej historii Polski mieliśmy już taki przykład– Lech Wałęsa. W obecnej kampanii nie pojawił się liczący kandydat bezpartyjny. Walka o fotel prezydencki będzie się toczyć wśród kandydatów posiadających już zaplecze partyjne.

- Czy Polska jest gotowa na prezydenta, który jawnie przyznał się do orientacji homoseksualnej?

- Nie mamy takich badań. Możemy się tylko opierać na sondażach poparcia. A z nich wynika, że nie jest dla niego zbyt duże (około 6%). Ale trzymam za niego kciuki, bo to nasz absolwent i wiem, że otrzymał u nas, na naszej uczelni dobre podstawy. Sądzę, że prezydentem nie zostanie, ale otworzy oczy Polaków na różne mniejszości, nie tylko seksualne, ale i na narodowe, etniczne, religijne.

- A czy Polacy dorośli do tego, aby wybrać na prezydenta kobietę?

W tej kampanii kobieta występuje z silnej pozycji – jako główny kandydat opozycyjny. A to czy wyborcy są gotowi na kobietę prezydenta, zobaczymy podczas głosowania. Sondaże przedwyborcze pokazują silną drugą pozycję, więc zapewne o wszystkim rozstrzygnie druga tura wyborów.

- Na co zwracać uwagę w czasie kampanii wyborczej?

- Na obietnice bez pokrycia. Dlatego szczególnie zalecam oglądanie debat wyborczych kandydatów. Ludzie nie mają na ogół czasu na śledzenie wypowiedzi kandydatów, na analizowanie ich, na uczestnictwo w spotkaniach i wiecach. A podczas debat wiele się można dowiedzieć o kandydatach.

Lech Kryszałowicz