Patryk – rycerz energii odnawialnej

Patryk Czeczko z dziewczyną i siostrą
Don Kichot - ostatni rycerz walczył z wiatrakami. Patryk - rycerz współczesny zamiast z nimi walczyć, chce je wykorzystać tak, jak wykorzystał koło wodne.

Chociaż koło wodne ludzkość zna od 3 w. p.n.e. to w obronie pracy magisterskiej przynajmniej na UWM kręciło się pierwszy raz. Skonstruował je Patryk Czeczko, aby wytwarzało… prąd. Patryk- absolwent inżynierii środowiska na Wydziale Nauk o Środowisku jest świeżo upieczonym magistrem. Pracę pt. „Koncepcje zastosowania odnawialnych źródeł energii w gospodarstwie rolnym” obronił 22 września na 5.

Rok przygotowań

Przygotowywał się do niej bardzo solidnie. Przez rok codziennie gromadził dane dotyczące zużycia energii elektrycznej przez całe gospodarstwo, prędkości i kierunku wiatru, opadów deszczu, prędkości przepływu rzeki Solki oraz wysokość stanu jej wody w korycie. Była to praca mozolna, ale Patryk wychowany w gospodarstwie jest do takiej pracy przyzwyczajony. Mieszka w Solkienikach, małej wsi w gm. Barciany położonej „rzut beretem” od granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Od dzieciństwa pomagał i pomaga rodzicom w gospodarstwie. Jest ono nastawione głównie na hodowlę krów mlecznych. Obecnie posiada ich ok 80 i ma powierzchnię ok 80 ha.

Patryk ma też żyłkę majsterkowicza, którą odziedziczył po ojcu. Najbardziej lubi majstrować w drewnie i ma już całkiem nieźle wyposażony warsztat. Po technikum rolniczym w Karolewie zamierzał iść na budownictwo, ale kolega namówił go na inżynierię środowiska.

- Studia były ciekawe, chociaż dosyć trudne. Najbardziej lubiłem przedmioty związane z odnawialnymi źródłami energii, a szczególnie z fotowoltaiką. Z OZE, a konkretnie z biogazem z gospodarstwa, początkowo miała być związana jego praca magisterska.

Pływająca elektrownia

- Pewnego dnia na rekonesans przyjechał do nas prof. Mirosław Krzemieniewski - mój promotor. Po rozpoznaniu orzekł, że mamy za mało krów, bo biogazownia sprawdza się od 100 sztuk. Zaniechałem więc biogazowni i za radą profesora, który dostrzegł niedaleko domu rzekę Solkę, postanowiłem, jako pracę dyplomową zbudować małą elektrownię wodną - wspomina absolwent.

Uzyskać zgodę na postawienie tamy jest bardzo trudno. Procedura trwa długo, bo wymaga raportów oddziaływania na środowisko, pozwoleń wodno-prawnych itp. Patryk postanowił więc zbudować elektrownię wodną pływającą. Na powierzchni miały ją utrzymywać pływaki. Źródłem napędu miał być nurt rzeki obracający koło wodne. Dzięki pływakom koło jest zawsze tak samo głęboko zanurzone w wodzie. Obroty koła wodnego pasek klinowy przenosi na prądnicę. Prądnica wytwarza energię elektryczną kierowaną kablem do odbiorników.

Wszystko sam

Patryk zaprojektował całą elektrownię w komputerowym programie sam. Było to o tyle łatwiejsze, że projektowania komputerowego uczył się na studiach. Mając gotowy projekt zabrał się do pracy.

- Ojciec proponował, że zamówi koło wodne u stolarza i je sfinansuje, ale ja wolałem zrobić je sam, bo lubię takie wyzwania, a poza tym chciałem, żeby było tanio - dodaje Patryk.

Wykonanie koła od projektu do efektu zajęło mu prawie rok. Ponieważ wszystko robił sam - to budowa całej elektrowni kosztowała go tylko 600 zł. Koło pływa na platformie umocowanej na 2 pływakach wykonanych z plastikowych kanistrów. Jest zacumowana na Sołce niedaleko jego domu. Koło napędza prądnicę o mocy 0,5 kW. To trochę mało, jak na potrzeby gospodarstwa, które zużywa miesięcznie średnio ok. 50 kWh energii elektrycznej. Patryk ma jednak upatrzoną w Internecie prądnicę o mocy 1,7 kW, za 6 tys. zł, która potrzeby energetyczne jego gospodarstwa zaspakajałaby niemal w połowie. Ponieważ średnio za prąd Czeczkowie płacą 1000 zł miesięcznie, to jej zakup ma sens.

Umie walczyć

Patryk jednak nie zamierza na tym poprzestać. W dalszej kolejności pragnie zainstalować ogniwa fotowoltaiczne na dachu stodoły. Ich koszt to ok.72 tys. zł. Spłacą się po 6 latach. Planuje także koło domu małą elektrownię wiatrową.

Ambitna praca magisterska, dla wielu finał, dla Patryka stała się początkiem dalszych działań. Ale jego aktywność nie kończy się na OZE. Jest także członkiem bractwa rycerskiego Legenda Pólnocy. Uczestniczy w rekonstrukcjach bitwy po Grunwaldem, walczy w rycerskich turniejach a nawet w mistrzostwach świata. 2 lata temu jego drużyna na MŚ w Dani zajęła 3. miejsce.

Prof. Mirosław Krzemieniewski, promotor jego pracy magisterskiej, bardzo chwali swego podopiecznego.

- Ten chłopak wie, czego chce w życiu i jak widać, umie o to walczyć - mówi.

Na zdj. od prawej: Joanna Dzięgielewska, dziewczyna Patryka,  po lewej jego siostra Karolina Czeczko.

Lech Kryszałowicz