Duet reumo-derma prowadzi badania na skalę światową

Dr hab. Agnieszka Owczarczyk-Saczonek i dr hab. Magdalena Włodarczyk nazywane są w środowisku lekarskim dermo-reuma. Są przyjaciółkami, matkami, lekarkami, naukowcami, pracowniczkami UWM i wspólnie prowadzą unikatowe badania na skalę światową. Ich ścisła współpraca doprowadziła je do habilitacji.

Dr hab. Agnieszka Owczarczyk-Saczonek (na zdj. z lewej), dermatolog z Katedry i Kliniki Dermatologii, Chorób Przenoszonych Drogą Płciową i Immunologii Klinicznej jest pierwszą dr hab. na Wydziale Lekarskim UWM. Stopień doktora habilitowanego uzyskała we wrześniu 2018 r. Rok później doktorem habilitowanym została jej koleżanka dr hab. Magdalena Krajewska-Włodarczyk (na zdj. z prawej), reumatolog z Katedry Chorób Wewnętrznych. Obie panie postanowiły połączyć siły dla dobra swoich pacjentów i rozwoju medycyny.

– Prowadzą Panie badania nad łuszczycą i łuszczycowym zapaleniem stawów. Skąd zainteresowanie akurat tymi chorobami?
– Dr hab. Agnieszka Owczarczyk-Saczonek: Od początku mojej kariery zawodowej bardzo interesowała mnie łuszczyca, ponieważ dotyczy nie tylko skóry, ale jest również chorobą ogólnoustrojową i bardzo silnie łączy się z zaburzeniami metabolicznymi. Pracując z pacjentami obserwuję jak często są oni stygmatyzowani przez otoczenie, co często prowadzi do depresji i nie chcą uczestniczyć w codziennym życiu, aby nie pokazywać swojej choroby. Niestety, nasze społeczeństwo nie jest tolerancyjne i znam przypadki wielu tragedii życiowych – rozwodów czy utraty pracy z powodu choroby. To sprawiło, że zaczęłam drążyć, szukać nowych możliwości pomocy dla tych chorych. Łuszczyca stała się tematem przewodnim mojej pracy doktorskiej i habilitacyjnej. Wspólnie z moją przyjaciółką, która jest reumatologiem – dr hab. Magdaleną Krajewską-Włodarczyk zaczęłyśmy badać tę chorobę. Dermatologia łączy w sobie elementy onkologii, interny, urologii, endokrynologii, więc tak naprawdę zawsze można znaleźć punkt wspólny z innymi specjalistami. Ta praca interdyscyplinarna dla mnie osobiście jest najbardziej cenna i ciekawa.
– Dr hab. Magdalena Krajewska-Włodarczyk: Moim obszarem zainteresowań jest łuszczycowe zapalenie stawów, ale też i czynniki przepowiadające rozwój tej współistniejącej z łuszczycą choroby. Obie działamy na różnych polach medycyny, ale nasi pacjenci mają część chorób z pogranicza reumatologii i dermatologii, dlatego potrzebujemy siebie nawzajem. W takiej chorobie jak łuszczycowe zapalenie stawów ta współpraca jest wręcz niezbędna. Dzięki niej możemy bardzo szybko wykryć chorobę i objąć opieką pacjentów. Zmiany łuszczycowe mogą być naprawdę bardzo dyskretne. Wspólnie prowadziłyśmy unikatowe na skalę światową badania ultrasonograficzne paznokci ze zmianami łuszczycowymi.
– A. O-S: Do tej pory pojawiały się na świecie jedynie pojedyncze doniesienia na ten temat. My przeprowadziłyśmy kompleksowe badania, uzyskując bardzo interesujące wyniki, dotychczas nie publikowane. Co jest bardzo istotne, badania te prowadziłyśmy przy użyciu sprzętu wyprodukowanego na Warmii i Mazurach.

– Na czym polegały te badania?
– M. K-W: Oceniłyśmy skuteczność jednego z leków używanego w leczeniu łuszczycy i łuszczycowego zapalenia stawów na wczesne zmiany zapalne zlokalizowane w przyczepach ścięgnistych. Jest to struktura anatomiczna, która jest bardzo często zajmowana w przebiegu łuszczycowego zapalenia stawów. Istnieje bardzo duża korelacja zmian łuszczycowych paznokci z rozwojem łuszczycowego zapalenia stawów, dlatego zaczęłyśmy szukać punktu, od którego możemy już mówić o zapaleniu stawów, ale jeszcze nie widzimy tego w obrazie klinicznym. W naszym badaniu wczesne włączenie leczenia skutkowało tym, że pewne zmiany charakterystyczne dla łuszczycowego zapalenia stawów nie rozwijały się.
– A. O-S: Nasza ścisła współpraca została zauważona i doceniona w Polsce. Zaczęto wskazywać nas jako ośrodek modelowy, bo niestety, w naszym kraju ta współpraca nie wszędzie wygląda tak dobrze. Na konferencjach, w których uczestniczymy lekarze nazywają nas reumo-derma lub dermo-reuma.

– Czy łatwo jest wykryć łuszczycowe zapalenie stawów?
– M. K-W: Nie jest łatwo. Na szczęście pacjenci, którzy są pod stałą opieką dermatologiczną trafiają do nas bardzo szybko, a tylko szybkie wprowadzenie odpowiedniego leczenia powoduje, że choroba nie doprowadza do kalectwa. Należy pamiętać, że łuszczycowe zapalenie stawów jest chorobą bezwzględną. Ma kilka manifestacji klinicznych: od jednostawowych, w których dochodzi do zniszczenia jednego stawu, do wielostawowych, okaleczających. Taki pacjent bez odpowiedniego leczenia staje się niepełnosprawny w ciągu kilku lat. Od pewnego czasu dysponujemy lekami biologicznymi, które są bardzo skuteczne w walce z tą chorobą. Są to głównie przeciwciała skierowane przeciwko cytokinom zapalnym w organizmie. Na słowo „reumatologia" przed oczami stają nam osoby starsze. Nic bardziej mylnego. W tej chwili na oddziale najstarsza hospitalizowana osoba ma 56 lat. Hospitalizujemy wielu młodych ludzi, dwudziestokilkulatków. Dążymy do tego, aby jak najwcześniej wykrywać choroby zapalne stawów. Choroba nie zniknie, ale w znacznie mniejszym stopniu utrudni życie pacjenta.

– Wróćmy jeszcze do chorób skóry. Klinika Dermatologii, Chorób Przenoszonych Drogą Płciową i Immunologii Klinicznej funkcjonuje od niedawna, bo od 2012 r. Czy dużo osób boryka się z problemami skórnymi?
– A. O-S: Nie ma człowieka zupełnie zdrowego dermatologicznie i u każdego z nas można znaleźć zaburzenia. Zgłasza się do nas bardzo wielu pacjentów. Niestety, obecnie mamy tylko 12 łóżek, ale posiadamy duże zaplecze ambulatoryjne. Nie możemy pomóc wszystkim, aczkolwiek skupiamy tutaj najcięższe przypadki w województwie.

– Choroby skóry są trudne w leczeniu, mówiła Pani Doktor o tym, że chorzy często są stygmatyzowani. Czy jest szansa, żeby się wyleczyć?
– A. O-S: Bardzo często są to choroby przewlekłe. Zmiany skórne bywają przyczyną zwiększonego stresu, który z kolei nasila chorobę. W ten sposób tworzy się błędne koło. choroby skóry mogą wskazywać na zaburzenia ogólnoustrojowe. To, co dzieje się w naszym organizmie, zaburzenia pracy narządów wewnętrznych, zaburzenia metaboliczne prowokują rozwój specyficznych zmian na skórze, czyli de facto choroby skóry są wynikiem tego, co dzieje się w środku. Dermatolog widząc zmiany skórne jest w stanie powiedzieć, co temu pacjentowi dolega. Mamy pacjentów z zespołami paraneoplastycznym, czyli chorobami, które pojawiają się na skórze a są związane ze współistniejącymi nowotworami. Dermatologia nie powinna się ograniczać jedynie do wypisywania maści. Nie możemy leczyć tylko zmian skórnych, ale musimy pacjenta dokładnie zbadać, wyedukować, żeby zmienił styl życia, rzucił nałogi, czasem rozpoczął pracę z psychologiem. Jest to trudna droga, bo nie każdy pacjent chce z nami współpracować, a po drugie nie każdy ma silną wolę. Dopiero takie holistyczne podejście do pacjenta może być sukcesem.
Nasz ośrodek uczestniczy w ogólnopolskim projekcie dotyczącym mapowania genów, pacjentów chorych na łuszczycę. Wyniki pierwszych badań są bardzo interesujące. Łuszczyca jest chorobą poligenową. Istnieje wiele genów odpowiedzialnych za jej powstawanie, dodatkowo dochodzą do tego czynniki wywołujące takie jak: infekcje, stres, styl życia, leki, dodatkowe zaburzenia metaboliczne, które mogą spowodować ujawnienie się na skórze zmian chorobowych. Jesteśmy w stanie uśpić tę chorobę, ale należy pamiętać, że predyspozycje zostaną do końca życia.

– Jest Pani pierwszą doktor habilitowaną na Wydziale Lekarskim UWM. Co to oznacza dla Pani?
– A.O-S: Przede wszystkim to spełnienie marzeń i ogromne wyróżnienie. Bardzo się cieszę, że mogłam pokazać, że kobiety też potrafią zajmować się pracą naukową, łączyć zainteresowania naukowe z praktyką kliniczną. Pokazałam również, że tu w Olsztynie nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy prowincją i zaściankiem, jeśli chodzi o medycynę. Mamy bardzo wielu wspaniałych lekarzy. Z braku czasu nie każdy może zajmować się pracą naukową, ponieważ tak naprawdę zostaje na nią czas jedynie w weekendy. Jako lekarze musimy przyjąć pacjentów, mamy też swoje prywatne praktyki kliniczne, więc tego czasu zostaje naprawdę niewiele. Nasza kariera lekarska nie rozpoczęła się od pracy naukowej, jesteśmy przede wszystkim klinicystami. Pracy naukowej musiałyśmy się nauczyć: jak pisać artykuły, zdobywać granty. Na pewno droga byłaby łatwiejsza, gdybyśmy od razu rozpoczęły pracę w klinikach. Ale nie żałujemy tego, ponieważ dzięki kontaktom z setkami, jak nie tysiącami pacjentów mamy szersze spojrzenie na niektóre kwestie. Dodatkowo obie jesteśmy mamami dorosłych już dzieci, mamy ustabilizowane życie rodzinne, więc przyszedł czas, żeby realizować swoje pasje.

– Jak znajdują Panie czas na te wszystkie obowiązki?
– M. K-W: Z trudem. Czas się kurczy nie wiadomo kiedy. Ledwo zacznie się piątek i już jest niedziela wieczór. Mamy bardzo dużo obowiązków. Same piszemy artykuły, ale także recenzujemy artykuły innych naukowców. Mimo wszystko cieszy nas to bardzo, bo zwracają się do nas wysokopunktowane czasopisma z prośbami o recenzje.
– A. O-S: Dodatkowo jesteśmy też konsultantami wojewódzkimi w swoich dziedzinach. Cały czas musimy uaktualniać naszą wiedzę, uczyć się, ale daje nam to ogromną satysfakcję. Dodatkowo pod naszymi skrzydłami kształcą się ambitni wychowankowie, których też ukierunkowujemy na to, aby współpracowali ze sobą. Znalazłyśmy swoje powołanie w życiu. No i gdyby nie pomoc Magdy, nie zrobiłabym tak szybko habilitacji.

– Jakie mają Panie plany na przyszłość?
– A. O-S: Nowym punktem naszych zainteresowań jest też tak zwana dermatologia interwencyjna, czyli przekazywanie lekarzom zajmującym się trudnymi, nagłymi przypadkami przepisu na to, w jaki sposób szybko rozpoznać zmiany skórnej i odpowiednio pokierować pacjenta. W grudniu ukaże się pod moją redakcją pierwszy podręcznik „Dermatologia interwencyjna". W ten sposób wypełnimy lukę na rynku wydawniczym.
– M. K-W: Myślę, że obie czujemy jeszcze niedosyt, więc ta współpraca będzie nadal trwała i mamy nadzieję, że zaowocuje kolejnymi badaniami. W szczególności, że pomysły przychodzą nam do głowy w różnych okolicznościach, np. nad gruzińską rzeką. Bardzo się lubimy, więc też prywatnie często spędzamy czas ze sobą. To właśnie wtedy rodzi nam się najwięcej pomysłów.

Sylwia Zadworna